Ajurweda – nauka o życiu.

Miłośniczka i znawczyni ajurwedy, masaży orientalnych i terapii przez ciało. Po latach intensywnej pracy w marketingu, wreszcie robi to, co kocha. Wiedzie proste życie. Ceni sobie wieś, spokój, ogród, ciszę, obserwację siebie … – Kaja

 

Ajurweda to nauka o szeroko rozumianym życiu, byciu, stawaniu się. To najstarszy system leczniczy na świecie, długo przekazywany ustnie od nauczyciela do ucznia.

Gdy rozwinęło się pismo, informacje o niej zaczęto spisywać w księgach, Rigwedzie i Atharwawedzie. Ma ponad 5000 lat i to pięć tysięcy lat powinno wybrzmieć i zastanowić. Tysiące lat doświadczeń, miliony pacjentów, obserwacji, badania reakcji, odnajdywania sposobów, zbierania wyników i wniosków z nich. Kształtowanie się metod podejścia do istnienia, wola i potrzeba rozumienia go. Nade wszystkim, traktowanie człowieka jako całość, w jedności ciała, umysłu i ducha.

 

Powstawała stopniowo, w miarę jak odkrywano nowe terapie, zioła oraz informacje od innych kultur, dzięki kontaktom handlowym. Jej protoplastami byli riszi, starożytni indyjscy święci mędrcy. Byli badaczami, którzy wnieśli wkład w rozwój takich dziedzin jak chirurgia (znali np. cesarskie cięcie, które medycyna zachodu poznała dopiero w poprzednim stuleciu), fizjologia, anatomia, psychologia, zielarstwo, nauka o minerałach i metalach. Docierała do innych cywilizacji, które odkrywały, że mogą tę wiedzę zaadoptować, użyć z zastosowaniem dostępnych środków. Ajurweda wywarła głęboki wpływ na medycynę Tybetu, Chin, Persji, Egiptu, Grecji, Rzymu i Indonezji.

 

Nie zna wysoko wyspecjalizowanego sprzętu, a wnikliwie obserwuje. Korzysta z naturalnych źródeł ciepła czy chłodu, światła, ziół, odpowiednio dobranych pokarmów. Ceni aktywność fizyczną, pracę z umysłem i emocjami – medytację, wykorzystuje minerały, lito i aromaterapię. Dąży do rozwoju i zmiany.  Uwzględnia samouzdrawianie, wierzy w nie. Jest tania i dostępna. Jest prosta, cicha, z niczym nie będąc w sprzeczności.

 

Tymczasem w okresie kolonialnego podboju Brytyjczyków odebrano jej znaczenie, zdegradowano. Zamknięto w 1833 roku wszystkie szkoły ajurwedyjskie i uznano za „medycynę dla biedoty”. Przeniosła się więc na tereny wsi, gdzie nadal żyła, czekając na zmianę i obudzenie. Próbowano ją zlekceważyć i zniszczyć dla zysku.

Wraz z odzyskaniem przez Indie niepodległości zyskała na znaczeniu, wróciła na swoje miejsce.

 

Korzysta z niej większość populacji i od wielu lat staje się atrakcyjna dla ludzi Zachodu, szukających naturalnych metod leczenia, życia i właśnie – stawania się. Na całym świecie powstają ośrodki, większe czy mniejsze, gdzie skorzystać można z jej metod, które nie są zależne od produktów farmaceutycznych i gdzie człowiek odnajdzie spokój, ciszę, zrozumienie, dotyk, szacunek, prawdę i wytchnienie.

 

Piszę ten artykuł w czasie pandemii, gdzie jesteśmy świadkami wielkich zmian i zawirowań. Pozostawieni samymi sobie, możemy zweryfikować systemy. W spokoju i wierze w to, co ponadczasowe, możemy wrócić do tego co naturalne i proste. Oddychające i czekające na człowieka. Napotna lipa, babka lancetowata, mniszek lekarski, pędy sosny, gorący rosół, spokojny oddech, medytacja, joga w ciasnym pokoju, relaks, masaż uwalniający stres, dźwięk muzyki, zapach jodły roznoszący się w pomieszczeniu. Ciepło dla siebie i innych, nieocenianie, wyciszanie emocji, wiara, uśmiech i śmiech. Mamy swoje metody. Mamy swoją małą ajurwedę. Nasz czas przynosi refleksję nad tym, jak żyjemy. Medycynę zachodnią czy akademicką, ajurwedyjską, chińską, tybetańską czy inne tradycyjne metody innych kultur, jako zdobycze, łączyć można dla dobra nas wszystkich. W porozumieniu i wzajemnym szacunku.

Ja takiego świata pragnę…..

 

„Nie opuszczając domu, można poznać wszystko co istnieje na niebie i ziemi. Nie wyglądając przez okno poznać można drogi niebios. Ci, którzy podróżują w świecie zewnętrznym, uczą się mniej, im więcej odbywają wędrówek. Z tej też przyczyny mędrzec zaprawdę poznaje wszystko, nigdzie się nie udając, widzi wszystko, nie patrząc, nie czyni nic, a jednak dociera do celu! – Lao Tzu, Tao-Te-King.

( za: Light i Bryan Miller)

#RokKobiet

Share This