Fundacja Dignum

Dagmara Szymczak:

Wszystko zaczęło się od Pani Wacławy…

„W życiu każdego człowieka są momenty zwrotne, które wywracają wszystko do góry nogami.

Momenty, po których zaczynamy na świat patrzeć inaczej, odnajdujemy swój sens życia, jego cel. Dla mnie takim momentem zwrotnym było poznanie Pani Wacławy, którą opiekowałam się jako wolontariuszka.

To doświadczenie zwróciło moją uwagę na to, jak bardzo nieprzyjaznym miejscem jest otoczenie, w którym żyją ludzie starsi i ich opiekunowie. Ich samotność i poczucie polegania wyłącznie na sobie były jednym z czynników, dzięki którym podjęłam się zmiany ich świata na godny.

Już po założeniu Fundacji poznałam Przemka, który w wieku 17 lat w wyniku wypadku doznał porażenia czterokończynowego. W momencie naszego spotkania był (razem ze swoją mamą) bezdomny, jego dom spłonął i nikt nie chciał mu pomóc. Mimo to, nie poddawał się. Z tych historii zrodziła się główna misja Dignum – przywracanie godności, czyli pomoc osobom starszym i niepełnosprawnym w codziennym życiu.

Dignum założyłam razem z Kamilą Cal-Całko. Dzięki jej prawniczemu doświadczeniu i niezwykłej organizacji możemy dziś nieść dobro.”

Już nie pamiętam kiedy pierwszy raz rozmawiałyśmy o założeniu fundacji i kiedy ostatecznie się zdecydowałyśmy. Wiem, tylko skąd wziął się ten pomysł. Pamiętasz Panią Wacię, jak jej pomagałam i opiekowałam się nią? To od niej wszystko się zaczęło! Opiekując się nią zobaczyłam z iloma problemami musi się mierzyć samotna starsza osoba.

„Fundacja DIGNUM zajmuje się przywracaniem godności życia.” W tych słowach tkwi prawdziwe wyzwanie, konieczność podejmowania złożonych działań i ogrom pracy. 

Misją Fundacji jest wpieranie osób starszych i niepełnosprawnych, znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. W Polsce żyje ponad 9 mln seniorów, z których większość egzystuje na skraju ubóstwa. Szacuje się, że 30 lat aż 40% Polaków będzie w wieku ponad 60 lat. W pogoni za codziennością i dużym tempem dzisiejszego życia nie zauważamy, że nasze społeczeństwo się starzeje. Starość to naturalna kolej życiowego cyklu, nad którą z różnych powodów na poszczególnych etapach egzystencji najczęściej po prostu się nie zastanawiamy. A warto przyjrzeć się seniorom, bo w ich oczach możemy przejrzeć siebie sami. 

Założycielkami Fundacji są Dagmara Szymczak i Kamila Cal-Całko. Ten niezawodny duet, bazując na osobistych doświadczeniach, uwrażliwia otoczenie i działa na rzecz podopiecznych zmagających się na co dzień z wieloma ograniczeniami.

Kamila Cal-Całko – Wiceprezeska Fundacji Dignum

Kamila Cal-Całko:

Starsze osoby wywołują u mnie uczucie czułości…

„Nie będzie przesadą jak powiem, że niedługo miną dwie dekady od kiedy znamy się z Dagmarą. Powiedzieć, że to sporo czasu – to niemal niedopowiedzenie – dla mnie to jak całe dorosłe życie…

Pomysł wspólnego założenia fundacji przewijał się swobodnie i bez większych konsekwencji od jakiegoś czasu, podczas którego miałam okazję obserwować serce Dagmary dla osób starszych. Byłam pełna podziwu jak Dagmara – żona i mama trójki dzieci angażuje się w wolontariat i pomaga pewnej uroczej starszej pani. A trzeba zaznaczyć, że była to pomoc wymagająca, angażująca czasowo i emocjonalnie. Bez Dagmary nie byłoby Fundacji, ani nie było by mnie w naszej Fundacji.

Pamiętam tamten czas i wiele naszych rozmów. Kiedy ostatecznie podjęłyśmy decyzję, tego też nie pamiętam.

Natomiast dobrze pamiętam, naszą wizytę u notariusza i podpisanie aktu założycielskiego ☺

Dagmara:

Tak, to była podniosła chwila ☺ A potem poszłyśmy na kawę do Nowych Horyzontów, bo chyba było najbliżej. Mam gdzieś jeszcze nasze wspólne zdjęcie z aktem notarialnym w ręku. 

Kamila:

Minęły ponad trzy lata, ale tamto zdarzenie wydaje mi się bardzo odległe. Tyle się wydarzyło od tego momentu. Przeszłyśmy długą drogę do miejsca, w którym jesteśmy. Od marzeń do ich realizacji.

Od trzech lat prowadzimy Fundację Dignum, mierząc się problemami, wyzbywając może niektórych romantycznych wizji, ale nie tracąc determinacji. Godzimy ją z prowadzeniem rodzin, z pracą na etacie… niepostrzeżenie poświęcamy jej coraz więcej czasu – a poczucie satysfakcji z zakończonych projektów dodaje wiatru w skrzydła. Satysfakcja jest tym większa, że projekty, które prowadzimy w Fundacji Dignum często nie przynoszą natychmiastowych efektów, pomoc starszym ludziom jest najczęściej procesem – jednak warto poczekać, żeby zobaczyć reakcję naszych podopiecznych. Zawsze.

Starsze osoby wywołują we mnie uczucie czułości. Parafrazując noblistkę – czułość może być potężną energią, która potrafi walczyć, bronić, postawić na swoim. Mam nadzieje, że nigdy się od owego uczucia czułości nie uwolnię.”

Dagmara:

Tak, zdecydowanie, teraz robimy to o czym marzyłyśmy, co było naszą ideą od samego początku. Mówiąc słowami naszej misji „przywracamy godność życia”. Pomagamy osobom starszym i niepełnosprawnym, znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej.

Kamila:

Tak muszę przyznać, że to było trochę jak wyprawa na księżyc. Nic nie wiedziałyśmy o prowadzeniu fundacji ani tym bardziej o jej finansowaniu. Zresztą do tej pory się tego uczymy i zdobywamy nowe doświadczenia. Metodą prób i błędów, często kosztem nieprzespanych nocy.

Dagmara:

Ale możemy też cieszyć się z naszych osiągnięć. Na przykład remont domu u niepełnosprawnej Pani Wiesi, która żyła w tragicznych warunkach. Osiemdziesięcioletnia kobieta z bardzo dużą niepełnosprawnością ruchową, nie miała łazienki, toalety, ogrzewania, a zamiast podłogi miała pilśniowe przegniłe płyty spod których widać było glinę. A teraz nie tylko ma doprowadzoną wodę, zrobione ogrzewanie, z jednego z pomieszczeń w domu zrobiliśmy od zera łazienkę z ciepłą wodą, w drugi stworzyliśmy nową ciepłą kuchnię z prawdziwą podłogą! 

Kamila

Tak takie działania zdecydowanie zmieniają optykę. Warto poczekać, żeby zobaczyć reakcję naszych podopiecznych. Zawsze! 

Dzięki temu przypominam sobie, po co to wszystko robimy, na przykład po co powstał ten projekt biżuterii.

Dagmara:

Tak, ja też tak mam. Kiedy przychodzą trudne chwile przypominam sobie po co, a właściwie dla kogo to wszystko robimy. 

A pamiętasz skąd pomysł na biżuterię?

Kamila:

Tak – pamiętam, że natrafiłaś na wniosek na dofinansowanie ze środków publicznych przedsiębiorstw społecznych, który wydawał się początkowo nie do przebrnięcia. Za to już nie pamiętam kto na kogo trafił, kto doprowadził nas do Mateusza Jóźwiaka, który wprowadził nas w meandry świata jubilerskiego…

Dagmara:

Moja przyjaciółka Małgosia, kiedy zobaczyła logo naszej Fundacji, powiedziała, że to jest takie ładne, że mogłaby takie serduszko nosić. I tak to się zaczęło, i to dzięki Małgosi dotarłyśmy do Mateusza Jóźwiaka.

Kamila:

Pamiętam, że jak już udało się przebrnąć przez wniosek i to pozytywnie, trudno mi było uwierzyć, że to wszystko się dzieje, zaczęły się rozmowy mniej i bardziej udane z osobami, które pomogły nam budować markę Biżuterii Charytatywnej DIGNUM. Dziesiątku godzin rozważań i ustaleń odnośnie przesłania, kolorystki, charakteru zdjęć, możliwości rozpowszechnienia tego pomysłu i zachęcenia do kupna biżuterii, która wspiera naszych beneficjentów…

Dagmara:

Dokładnie – to było jak założenie regularnej firmy, budowa marki, wizerunku itd. Dla mnie największym wysiłkiem nie było przebrnięcie przez tony dokumentów związanych z dofinansowaniem, ale organizacja wernisażu. To była mega ciężka praca i gdyby nie Ty, nigdy byśmy tego nie zorganizowały. Naprawdę świetnie to wyszło – komplet gości, przepiękna oprawa muzyczna w postaci koncertu lokalnej artystki Agnieszki Damrych, nasza biżuteria w roli głównej, piękny wieczór…

 

Kamila

Tak – to był wyjątkowy wieczór i nie ma co ukrywać – ogromny stres i wyzwanie dla nas… pamiętam jak dzień wcześniej okazało się, że potrzebujemy profesjonalnego sprzętu dla artystki, a hotel go wynajmie po cenie, na którą nas nie było stać i jak spędziłam popołudnie wydzwaniając po znajomych i ostatecznie jadąc po te kolumny, miksery, statywy i co tam jeszcze było potrzebne. Całe auto sprzętu. Teraz oczywiście już wiem, że takie rzeczy się ustala wcześniej – ale to był dla nas pierwszy raz. Wiele rzeczy robiłyśmy intuicyjnie…

Dagmara:

Tym wydarzeniem rozpoczęłyśmy kampanię mającą na celu rozpowszechnienie idei naszej biżuterii i zwrócenie uwagi na to, że jej kupno ma dodatkową wartość wspierania naszych beneficjentów…to był gorący czas sesji zdjęciowych, poznawania nietuzinkowych osób, które wsparły nas w tym czasie…

Kamila:

Pamiętam jak pierwszy raz spotkałyśmy się z Anetą Fons, która jest naszą ambasadorką – to spotkanie przerodziło się w głęboką rozmowę o tym jak Aneta wspaniale poradziła sobie w najtrudniejszym okresie w jej życiu. Niezwykłe wrażenie to zrobiło na mnie wtedy i robi do dzisiaj – zawsze chciałyśmy, żeby historię naszej biżuterii wspierały osoby, które mają nie tylko styl i urodę ale również nietuzinkową historię. 

Dagmara:

Z Anetą współpracujemy w dalszym ciągu. Obecnie planujemy sesje na jesień i ciągle szukamy wsparcia w rozpowszechnianiu naszej biżuterii. Mam takie spostrzeżenie, że dla firm i prywatnych darczyńców ważne jest bycie zaangażowanym społecznie, wspieranie – i dla nich atrakcyjne jest to, że mogą otrzymać w zamian coś wartościowego i pięknego. Pomysł z biżuterią super się tutaj wpisuje. Chodzi teraz o to, żeby do tych zainteresowanych wspieraniem dotrzeć…

Kamila:

Na tym właśnie się skupiamy – ja cieszę się, że nasza biżuteria jest takim szlachetnym produktem. Musze przyznać, że od początku zwracałyśmy uwagę, żeby kruszec był wysokiej klasy ( 14 karatowe złote, próby 585). Chciałyśmy również, żeby nasza biżuteria było przykładem najlepszej jakości polskiego jubilerskiego rzemiosła, które jak się dowiedziałyśmy ma swoją zaszczytną historię w Europie. Właśnie dlatego każde serduszko jest wytwarzanie ręcznie, z dbałością o najdrobniejszy szczegół. Dzięki temu wyjątkowo je się nosi.

Dagmara:

Dla mnie również jest to wyjątkowa biżuteria i praktycznie nie rozstaję się z nią ☺  W każdym razie – jesteśmy właśnie w tym miejscu, gdzie dotarcie do jak największej liczby zainteresowanych kupnem serduszka jest dla nas niezmiernie ważne. Od samego początku zależało mi na tym aby każdy, kto kupi to serduszko, nie tylko wspierał godne życie, ale też samem czuł się godnie nosząc naszą biżuterię. W tym wypadku powiedzenie „nosić coś z godnością” zyskuje dodatkowe znaczenie. 

Bardzo ważny jest tu przekaz, że cały dochód ze sprzedaży przeznaczamy na działania Fundacji.

Kamila:

Nigdy bym nie pomyślała, że w jakimś momencie mojego życia będziemy rozwijać pomysł, w efekcie którego powstanie coś tak namacalnego i wyróżniającego się jak biżuteria z przesłaniem. Dla mnie to zupełnie nowe doświadczenie. Musze przyznać, że budzę się czasami w nocy pod ciężarem rzeczy, które mam do zrobienia, zważywszy , że prowadzę normalną działalność zawodową – ale dzień po dniu, krok po kroku buduje się we mnie nadzieja, że nie zawiedziemy ani siebie ani naszych beneficjentów. 

Dagmara:

Tak, to ogromna odpowiedzialność, dodatkowo jesteśmy z pomysłem biżuterii związane emocjonalnie- co czasami ułatwia a czasami utrudnia działanie 😊

Żadna z nas nie miała doświadczenia w tworzeniu i promowaniu marki, do wszystkiego dochodziłyśmy same metodą prób i błędów, czasami bolesnych. 

Kamila:

Tak – nie jest to łatwe. Jednak dużo się uczymy i niebagatelne jest doświadczenie, które po drodze nabywamy. To dodaje mi pewności siebie i przekonania, że idziemy w dobrym kierunku – możemy zaoferować unikatową biżuterię, za kupnem której kryje się wielka wartość – pomoc osobom starszym i niepełnosprawnym. 

#RokKobiet

Share This