Jak odkryć kobiecość i każdego dnia czerpać z niej siłę.

Psycholog, dyplomowana psychoterapeutka. Od kilku lat prowadzi własny gabinet psychoterapeutyczny, w którym pomaga pracować nad sobą zarówno osobom indywidualnym, jak i parom nad ich relacją. – Wioletta Szczerbińska  

KOBIECOŚĆ

Droga Kobieto, Koleżanko, Przyjaciółko, Siostro….

Przygotowując się do napisania tego artykułu szukałam w literaturze psychologicznej, seksuologicznej, socjologicznej i innych dostępnych źródłach definicji kobiecości. Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zacząć od doprecyzowania pojęcia, o którym będę pisać. We wspomnianych źródłach znalazłam wiele definicji kobiecości, ale żadna z nich nie wydała mi się na tyle pełna i spójna, na tyle oddająca charakter kobiecości, abym zdecydowała się ją tu przytoczyć. Zapytałam wtedy sama siebie: czym dla mnie jest kobiecość, jak ja sama ją definiuję. Do tego też zachęcam Ciebie. Nie będę zamydlać Ci oczu naukowymi wykładniami, sama zdefiniuj swoją kobiecość. Być może to, co napiszę będzie w tym choć trochę pomocne.

Jak kształtuje się kobiecość? Jeśli czytałaś „Biegnącą z wilkami”, to wiesz, że autorka książki opisała ten proces w bardzo piękny, plastyczny sposób, odwołując się do mitów i legend z całego świata (jeśli  nie czytałaś, namawiam cię do tego z całego serca 😊). Z psychologicznego punktu widzenia proces stawania się kobietą jest zarazem prosty i skomplikowany. Prosty, bo każda z nas ma mamę, babcię, oraz inne kobiety wokół siebie, od których może uczyć się kobiecości. Każda z nas, chce czy nie, jest spadkobierczynią ich doświadczeń, przekazów, sposobu bycia, radzenia sobie w różnych sytuacjach. A zatem to jakie były kobiety w naszej rodzinie determinuje w znacznym stopniu naszą kobiecość. Skomplikowany, bo na drodze od bycia maleńką dziewczynką kompletnie w swojej tożsamości zespolonej z mamą, poprzez okres dojrzewania, do punktu w którym stajemy się dojrzałymi kobietami może pojawić się wiele przeszkód i wyzwań wpływających na to jakimi kobietami się staniemy. Droga ta wiedzie poprzez całkowitą identyfikację z matką, odnajdywanie w sobie pierwiastka męskiego, odrzucenie przyjętych wzorców w celu wyodrębnienia się, ukształtowania swojej kobiecej tożsamości aż po autonomię, rozwijanie samoświadomości oraz samorealizację.

Stawanie się kobietą jest procesem, który trwa niekiedy całe życie, bywa też, że jest cyklem powtarzającym się w ciągu życia wielokrotnie na skutek różnego rodzaju kryzysów, czy wydarzeń życiowych. Bardzo przemawiają do mnie tytuły książek traktujących o rozwoju kobiecości takie jak np. „Podróż bohaterki”, czy „Kobiecość w rozwoju”, które akcentują właśnie ten dynamiczny aspekt kobiecości i pozwalają wierzyć, że każdego dnia mamy szanse wzrastać jako kobiety.

Na kształtowanie kobiecości przemożny wpływ mają także warunki kulturowe i społeczne, w jakich dorastamy i  żyjemy. Z nich właśnie czerpiemy wzorce ról płciowych i dowiadujemy się, co jest kobiece, a co nie. Badania nad cechami stereotypów płci przeprowadzone wśród 30 narodów wskazują, iż cechy takie jak emocjonalność, opiekuńczość, wrażliwość na potrzeby innych, zdolność poświęcania się, uległość, ciepło w relacjach społecznych przypisywane są głównie kobietom i wydają się być szczególnie ważne w odniesieniu do pełnionej przez nie roli w  rodzinie.

Męskość w kobiecie – po co nam ona?

Bardzo ważnym aspektem w rozwoju kobiecości jest moment odkrywania i integrowania pierwiastka męskiego. Aby lepiej zrozumieć o co chodzi cofnijmy się kilka tysięcy lat wstecz. Dawno temu filozofie wschodu odkryły i nazwały pewne prawidłowości. Każda z Was kojarzy zapewne chiński symbol yin, yang, który opisuje dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie. Podobnie psychika w pełni zintegrowanej kobiety zawierać musi pierwiastek żeński i męski, które się dopełniają i ze sobą współgrają.

Filozofie wschodu nazywają te pierwiastki energiami i opisują ich cechy charakterystyczne definiując „energia żeńską” jako związaną z „byciem”, pasywną, działająca do środka, poszukującą odpowiedzi wewnątrz siebie, jako energię łączenia i spajania, budowania więzi i relacji, nie rywalizacji. „Energia męska” natomiast to taka, która działa do przodu i do góry, to pasja osiągania celu, zmiany, waleczności, rozróżniania (albo, albo) i rywalizacji, to także kierowanie się ideałami i zewnętrznymi zasadami odnajdywanymi np.  w religii, kulturze, nie zaś wewnątrz siebie.

W zachodniej psychologii do lat 60-tych XX w. uznawano, że męskość i kobiecość to dwa krańce jednego kontinuum, można było być albo kobiecym, albo męskim (co zresztą tez wydaje się być efektem  postrzegania świata przez pryzmat męskiej energii dzielenia wykluczającej spójność i uzupełnianie się). Za sprawą Sandry L. Bem, badaczki kulturowej tożsamości płciowej,  pojawiło się pojęcie androgyniczności opisującej osoby z wysokim natężeniem cech zarówno żeńskich, jak i męskich. Obok tej grupy osób badaczka wyróżniła także:

  • osoby określone seksualnie (męski mężczyzna, kobieca kobieta)
  • nieokreślone seksualnie (brak wyraźnie ukształtowanych cech męskich i kobiecych),
  • określone seksualnie w sposób krzyżowy (kobiecy mężczyźni, męskie kobiety).

Badania nad właściwościami wyodrębnionych przez nią grup pokazały, że osoby z pierwszej grupy, utożsamiające się z tradycyjnymi zasadami roli swojej płci reagują w stały sposób zgodny ze stereotypem płci. Podejmując zachowania odmienne, czują się zdenerwowane i niezadowolone. Wysoki poziom kobiecości u kobiet wiąże się z dużym lękiem, neurotyzmem, niską samooceną i niską społeczną akceptacją. Kobiety te mają trudności w pełnieniu ról zarówno męskich, jak i kobiecych. Ponadto zauważono negatywny wpływ „typowości” na relacje w małżeństwie, motywację osiągnięć, czy zdolność rozwiązywania problemów. Natomiast osoby, które nie mają ukształtowanych cech osobowościowych ani kobiecych, ani męskich, ujawniają wiele deficytów w różnych sytuacjach społecznych i mogą mieć problemy z przystosowaniem.

Najlepsze wyniki w badaniach osiągnęła grupa osób androgynicznych, które wykazywały się dużą elastycznością i bogatszym repertuarem form reagowania, stosowaniem najbardziej skutecznych w danym momencie strategii. Ich sytuacyjna adaptacyjność polegała na używaniu raz męskich, a raz kobiecych wzorów zachowania. Osoby te charakteryzowały się pozytywnym obrazem siebie, wyższą samooceną, lepszym zdrowiem i silniejszą osobowością, a także wrażliwością wobec zewnętrznych wymagań.

Psychologiczna androgynia oznacza ni mniej ni więcej integrację i komplementarność pierwiastka kobiecego i męskiego w osobowości, a zatem połączenie kobiecej energii „bycia” z męską energią „działania”.  W przypadku kobiet owo połączenie wydaje się szczególnie istotne. Łatwiej wyobrazić  sobie przecież męskiego mężczyznę dobrze radzącego sobie w aktualnych warunkach społeczno-kulturowych niż kobietę bez pierwiastka męskiego. Można przypuszczać, że nasza rola ograniczyłaby się wówczas do pasywności i zależności.  Na szczęście kobiety zdążyły pokazać już siłę swojej energii i sens czerpania z niej wzorców, dlatego coraz częściej w  różnych dziedzinach (chociażby w zarządzaniu) właśnie do tych do wartości się sięga.

 

Czym grozi oddzielenie od kobiecości?

Problem zaczyna się wtedy, gdy kobieta nadmiernie identyfikuje się z „energią męską” i na jej bazie próbuje budować swoją tożsamość, deprecjonując, czy odrzucając swoją „energię żeńską”. Współczesna literatura dotycząca kobiecości akcentuje bardzo mocno fakt zachłyśnięcia się kobiet męskością rozumiany jako pokłosie dominującego w naszej kulturze patriarchalnego systemu wartości. Dobrze wiemy, że przez wieki kobiety były podporządkowane mężczyznom, często bez praw i możliwości samodzielnego życia czy rozwoju. Jako niezgoda na tę sytuację narodził się feminizm, emancypacja kobiet. I bardzo dobrze. Gdzie byśmy były, my kobiety, gdyby to nie nastąpiło? Wydaje się, że aktualnie niebezpieczeństwem dla kobiety jest nie tyle już sam świat patriarchatu, co sytuacja, w której kobieta pochłonięta jest światem rywalizacji, osiągania celów, udowadniania swojej wartości w „męskim” świecie i  gubienia istoty kobiecości. M. Murdock, uznana psychoanalityczka, tak opisuje spotkania z kobietami, które na ścieżce własnego rozwoju odrzuciły kobiecość: „usłyszałam donośny okrzyk rozczarowania sukcesami zdobytymi na rynku pracy. Owo rozczarowanie opisywały jako poczucie sterylności, pustki, rozczłonkowania, a nawet zdrady. Chociaż kobiety te zaakceptowały stereotypową męską podróż i osiągnęły sukces w sferze akademickiej, artystycznej, czy finansowej, to jednak wiele z nich zadaje sobie pytanie: „Po co to wszystko?” Iluzoryczna zdobycz sukcesu pozostawia te kobiety w stanie przeciążenia, wyczerpania, cierpienia z powodu dolegliwości związanych ze stresem. Sprawia, że zachodzą w głowę, w którym miejscu zboczyły z kursu. Nie tego się spodziewały, kiedy po raz pierwszy wyruszały w pościg za osiągnięciami i uznaniem. Ich wyobrażenie obrazu rozciągającego się ze szczytu nie uwzględniało poświęcenia własnego ciała i duszy”. Ja również w swojej praktyce psychoterapeutycznej spotykam takie kobiety. Nazywają swój problem na różne sposoby np. wypaleniem zawodowym, brakiem równowagi między życiem zawodowym a osobistym, niekiedy borykają się z depresją, chronicznym napięciem. I szczerze mówiąc, zanim nie zagłębiłam się w temat kobiecości, nigdy nie patrzyłam na ich problemy pod tym kątem. Teraz widzę, jak głęboki ma to sens.

Czy zauważyłaś może jak w ciągu ostatnich kilkunastu lat na świecie, ostatnio także w Polsce, nastąpił zwrot ku duchowości? W mediach społecznościowych znaleźć można całe mnóstwo reklam warsztatów, głównie dla kobiet, gdzie rozwijać mogą swoją duchowość. Agnieszka Maciąg, Paulina Młynarska to przykłady znanych kobiet, które przychodzą mi do głowy, a które zagłębiły się w świat duchowości i odnalazły swoją drogę. One właśnie zachęcają nas, wyciągają pomocną dłoń do poszukiwania kobiecej energii, odnajdywania jej wewnątrz siebie, nie zaś w zewnętrznych standardach, kanonach piękna zmieniających się co jakiś czas, nie w oczekiwaniach społecznych, a w poznawaniu własnych potrzeb. Ścieżka duchowa, kontaktu z własnym ciałem i emocjami jest tym, co prowadzi do ponownego połączenia z kobiecością. To zaś wiąże się z odzyskaniem spokoju, równowagi i przejrzystości w dokonywaniu wyborów i spojrzeniu na świat.

Mówi się, że aby mieć poczucie sensu i ugruntowania w życiu cztery sfery naszego funkcjonowania powinny być we względnej równowadze. Są nimi: sfera cielesna, emocjonalna, intelektualna i duchowa. A jak ta równowaga wygląda to u ciebie?

  • Jak dobrze znasz swoje ciało, jego reakcje, jak się o nie troszczysz?
  • Jak dobrze rozumiesz swoje emocje? Czy radzisz sobie z nimi w sposób konstruktywny? Na ile je łączysz z tym, co dzieje się z twoim ciałem?
  • Czy dbasz o swój rozwój, stymulację intelektualną?
  • Czy dbasz o swoją duchowość? Może jesteś religijna, a może wolisz obcowanie z naturą, zaglądanie w głąb siebie, a może sztuka dostarcza ci przeżyć duchowych, w których doświadczasz i wykraczasz poza utarte granice?

Jaka jest więc jest silna kobieta? Częściowa odpowiedź na to pytanie pojawiła się już w pierwszej części artykułu.  Silna kobieta jest zintegrowana, jest całością, nie odrzuca żadnej części siebie  – w jej psychice pierwiastek męski i żeński harmonijnie ze sobą współgrają.

Jedną z największych kobiecych mocy jest intuicja stanowiąca jej najgłębszy, wspierający, wewnętrzny głos, a jej posiadanie ściśle wiąże się z niezależnością kobiety.  O  konieczności kształtowania intuicji u kobiet pisze C.P. Estes w „Biegnącej z wilkami” odwołując się do świata zwierząt. Uzmysławia nam, że zwierzę pozbawione instynktu w świecie pełnym drapieżników byłoby bezbronne i skazane na śmierć. Dlatego samice uczą swoje potomstwo zachowań pozwalających im na przetrwanie i stanie się niezależnymi dorosłymi osobnikami. Nauka ta odbywa się nie poprzez nadmierną ochronę, a mądre czuwanie i bycie blisko, gdy jej małe konfrontują się z wyzwaniami świata. Dzięki temu malec zdobywa doświadczenie i uczy się słuchania swojego instynktu, wybierania tego, co jest dla niego dobre, bezpieczne, a co nie.

Podobnie powinno być z kształtowaniem intuicji u kobiet. Jeśli jesteś tą szczęściarą, która została w nią wyposażona przez babki, matkę, siostrę lub inną kobietę czuwającą nad twoim rozwojem i usamodzielnianiem, to jest ci zapewne dużo łatwiej w życiu. Jest jednak gros kobiet nadmiernie chronionych przez matki oraz takich, które wychowywane były w duchu spełniania oczekiwań, bycia „grzecznymi”, zgadzania się na wszystko. Ile razy mówiono Ci: odpuść dla świętego spokoju, kiedy Twój wewnętrzny głos podpowiadał coś zupełnie innego? Ile razy wpadałaś w tarapaty w relacjach damsko-męskich, bo twoja matka wychowana na grzeczną dziewczynkę sama żyła w związku, w którym była źle traktowana? Nie mogła cię nauczyć słuchania intuicji, bo jej też tego nie nauczono. Jako dorosła kobieta możesz wziąć sprawy w swoje ręce. Aby móc korzystać z intuicji trzeba umieć się zatrzymać i ją rozpoznać. Intuicja żywi się kontaktem z naturą, wsłuchiwaniem się w siebie, przebywaniem z innymi, mądrymi kobietami. Jak każda umiejętność, żeby nie zanikać, musi być ćwiczona, a temu sprzyja stawianie czoła wyzwaniom, zdobywanie nowych doświadczeń. Chowając się za innych, oddając się pod ich całkowitą opiekę, wycofując się z życia marnujesz swój największy skarb.

Bycie kobietą niesie ze sobą naturalną możliwość dawania życia. Dawanie życia nie musi zawsze oznaczać rodzenia dzieci – możesz dawać życie nowym projektom zawodowym, hobbystycznym potrawom, wyprawom, i wszystkiemu, co tylko urodzi się w twojej głowie😊 Najważniejsze jest, by pielęgnować w sobie kreatywność i twórczość. Kobiecość więdnie, gdy nie może rozkwitać i dawać owoców. Jednocześnie silna kobieta pozwala odejść temu, co ma odejść. Akceptuje zmiany, przemijanie, nie trzyma się kurczowo tego, co za nią, co jest przeszłością.

Silna kobieta siebie zna i rozumie –  jest świadoma swoich talentów, zasobów, umiejętności. Potrafi się nimi dzielić.  Ale silna kobieta to także kobieta barwna, wielowymiarowa. Jak bogaty, zmienny i ponadczasowy jest nasz charakter śpiewała Agnieszka Fatyga w piosence „Damy, nie damy”:

„Nazywam się Ewa, tysiączne mam imiona

Julia, Messalina, lub po prostu – ona

Mówią o mnie „dama”, mówią „kurtyzana”

Mówią „święta”, „przeklęta”, „podła”, „ukochana”

A ja sobie idę, mam karmin na ustach

Czasem jestem łaski pełna, czasem całkiem pusta (…)

Od początku świata mam ten dziwny styl

W dzień rozpiera mnie intelekt, w nocy sexappeal (….)

Więc za dnia jestem damą, w nocy sam wiesz kim

Wyłażę z grzecznych manier jak z butelki dżin

Przegryzam każdą ramę, co ogranicza mnie,

By w nowe znów nad ranem ramki wprawić się

Bo za dnia pisze wiersze i jestem comme il faut

Miast biustu mam popiersie, lecz gdy nadchodzi noc

Coś we mnie się przekręca i zmienia mi się gust

I w miejsce popiersia znów czuję w sobie biust” 😊

 

W moim odczuciu mnogość kobiecych twarzy, ich świadomość i umiejętność korzystania z nich w konkretnych sytuacjach daje szanse na wykorzystywanie drzemiącego w kobiecie potencjału i cieszenia się każdą chwilą życia.

 

Kobieca solidarność – bo prawdziwe królowe nawzajem poprawiają sobie korony

I.Majewska- Opiełka w książce „Siła kobiecości” stoi na stanowisku, że tym, co wzmacnia kobiecość jest solidarność, lojalność i wzajemne wspieranie się kobiet. M. Murdock w „Podróży bohaterki” wspomina o prehistorycznych kulturach matrystycznych, które w odróżnieniu od kultur matriarchalnych (czy patriarchalnych) nie opierały się na dominacji jednej z płci, lecz na równości, współpracy i wzajemnym szacunku kobiet wobec siebie. Marzyłby mi się powrót do tamtych czasów, gdzie kobiety stanowią wspierającą się wspólnotę. Marzy mi się życie w takiej kulturze, gdzie nie zaznałabym wrogości od innej kobiety, gdzie w miejsce niezdrowej rywalizacji pojawiłaby się współpraca, gdzie byłabym doceniana i szanowana za sam fakt bycia kobietą. To, czy prehistoria ma szansę stać  się teraźniejszością, a moje marzenie rzeczywistością (chociażby w mikroskali) zależy ode mnie, od Ciebie, od każdej z nas. Bo my kobiety musimy trzymać się razem, dzielić wiedzą i doświadczeniem, wspierać w rozwoju, w trudnych chwilach. W tym celu m.in. powstał projekt Rok Kobiet – To jest Twój czas.

 

 

Bibliografia:

Estes, C.P.(2015). Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej kobiety w mitach i legendach. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka

De Barbaro, N. (2020). Na tropie kobiecości. Skąd kobiety czerpią moc? Psychologia i Życie 10 (2020)

Kluczyńska, S. (2001) Męskość, kobiecość, androgynia. Niebieska Linia 4 (2001)

Majewska – Opiełka, I. (2011). Siła kobiecości. Sopot: GWP Sp. Z o.o.

Murdock, M. (2020). Podróż bohaterki. Kobieca droga do pełni. Czeladź: Instytut Studiów Kulturowych RAVEN

Skongeman, P. (2003). Kobiecość w rozwoju. Psychologia współczesnej kobiety. Warszawa: ENETEIA

 

#RokKobiet

Share This